czwartek, 29 października 2015

"Projekt Widelec"

Cześć =) Kilka dni temu Kasztanowa Kuchnia otrzymała propozycję, od Niezależnego Zrzeszenia Studentów Politechniki Warszawskiej, objęcia swoim patronatem akcji kulinarnej pt. "Projekt Widelec" i postanowiła poprzeć tą ciekawą inicjatywę. Jest to dla mnie dodatkowo ważne, ponieważ sam swego czasu byłem członkiem NZS i zawsze pozostanę członkiem tej organizacji in pectore.



"Projekt Widelec" jest już drugą edycją konkursu, który powstaje z inicjatywy jednej z największych i prężnie działających organizacji studenckich - Niezależnego Zrzeszenia Studentów Politechniki Warszawskiej.
"Projekt Widelec" ma na celu poszerzenie wiedzy z zakresu gotowania wśród studentów oraz zachęcenie ich do samodzielnego przygotowywania posiłków. Jest to również możliwość zaprezentowania swoich kulinarnych zdolności szerszemu gronu oraz rozwijanie pasji, jaką jest gotowanie. Zwracamy uwagę na istotne zalety zdrowotne dań przygotowywanych samodzielnie i pokazujemy studentom, że czasem lepiej poświęcić kilka minut na gotowanie, niż ciągłe jedzenie "na mieście". Pragniemy ukazać, iż ważnym czynnikiem podczas przygotowywania dania jest sposób w jaki zostaje ono zaserwowane, ponieważ to właśnie estetyka podania decyduje o tym czy chcemy skosztować danej potrawy.
Aby wziąć udział w naszym projekcie, studenci Politechniki Warszawskiej muszą wysłać zdjęcie samodzielnie przygotowanego posiłku wraz z przepisem na adres widelec@nzspw.pl oraz odpowiedzieć na jedno pytanie konkursowe ukazane na stronie. Na podstawie zgłoszeń zostanie wybranych 6 najlepszych uczestników, którzy zmierzą się ze sobą w finale (14 listopada 2015 r. w Domu Studenckim Tulipan-Pineska) polegającym na samodzielnym przygotowaniu dowolnego posiłku. Komisja będzie oceniać zarówno smak potrawy, jak i jej estetykę oraz właściwości zdrowotne. Na zwycięzcę czeka atrakcyjna nagroda.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej i wziąć udział w wydarzeniu, zajrzyj: https://www.facebook.com/projektwidelec?fref=ts

Leczo (2)

Cześć =) Spośród krajów, które lubię najbardziej, jedno z pierwszych miejsc w czołówce rankingu na pewno zajmują Węgry. Historyczna zażyłość i przyjaźń między naszymi narodami jest powszechnie znana.
Sympatia pomiędzy naszymi narodami opiera się na słusznym przekonaniu o podobieństwie charakterów narodowych: polskiego i węgierskiego, co wyraża się w porzekadle: "Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki (Lengyel, Magyar - ket jó barat, egyutt harcol, s issza borat).
Leczo jest potrawą węgierską, która w tym kraju podawana jest jako potrawa samodzielna lub jako dodatek do potraw mięsnych, np. kotletów schabowych.
Leczo to danie, które zna chyba każdy z nas.
Oryginalne, węgierskie Lecsó bardzo różni się od tego, co często w Polsce nazywa się leczo, czyli sos z cukinii, pieczarek i papryki. Nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwym leczo węgierskim. Taka potrawa przypomina bardziej francuskie ratatouille i tak powinna być nazywana.
Leczo to przede wszystkim warzywa z małą ilością sosu. Leczo to minimalizm. Potrawa ta oparta jest na papryce, pomidorach i cebuli. I to w zupełności wystarczy, jeśli chodzi o warzywa.
Jeśli chodzi o dodatki, to może być to kiełbasa, ale dobra gatunkowo (nie tłusta). Co do rodzajów papryki, to panuje tu zupełna dowolność. Ja dodaję czerwoną, zieloną i żółtą. 
Leczo najlepiej smakuje robione na smalcu. Jeśli ktoś nie przepada za smalcem, to polecam olej słonecznikowy.
Leczo to jedna z moich ulubionych potraw, ponieważ kojarzy mi się z jesienią i najczęściej robię je właśnie o tej porze roku.
Zachęcam wszystkich do samodzielnego przygotowania leczo, ponieważ naprawdę warto!


Potrzebne będą:
- 500 g papryki
- 3-4 kiełbasy
- 300 g dojrzałych, mięsistych pomidorów (ewentualnie pomidory z puszki, jeśli nie jest sezon)
- 1 duża cebula
- 1 łyżka słodkiej papryki w proszku
- smalec do smażenia
- sól, pieprz (najlepiej świeżo zmielony)



Sposób przygotowania:
1) Paprykę wyfiletować z nasion i białych błonek, a następnie pokroić w kawałki o szerokości 1 cm.


2) Pomidory sparzyć, obrać ze skóry i pokroić (ew. użyć pomidorów z puszki).


3) Cebulę pokroić w małe kawałki.
4) Na stopionej w rondlu łyżce smalcu zeszklić cebulę.
5) Zdjąć rondel z płyty, posypać papryką w proszku, wymieszać i postawić znów na ogniu.
6) Dodać pokrojoną paprykę, pomidory, doprawić solą i pieprzem.


7) Dusić 10 minut.


8) Następnie dodać pokrojoną w plastry lub półplastry kiełbasę i dusić ok. 40 minut.



9) Gdy wszystkie warzywa będą miękkie - podać w miskach.


Leczo można podać samo, jak również z chlebem, a także jako dodatek do innej potrawy. Niektórzy jedzą leczo również z ryżem lub ziemniakami, ale jeśli ma być klasycznie po węgiersku, to odradzam takie konfiguracje.

Smacznego =)

poniedziałek, 26 października 2015

Śródziemnomorskie szaszłyki z jagnięciny

Cześć =) Jagnięcina jest mięsem bardzo popularnym w kuchniach śródziemnomorskich. Polędwiczki lub comber jagnięcy są niezwykle delikatne i miękkie, wymagają więc minimalnej obróbki cieplnej, aby nie straciły wilgotności. Dziś Kasztanowa Kuchnia zaprasza na proste i pyszne szaszłyki z jagnięcych polędwiczek =)



Potrzebne będą (na 4 nieduże szaszłyki):
- 400g jagnięciny (polędwiczki/comber)
- patyczki do szaszłyków
  Marynata:
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 1 mały ząbek czosnku rozdrobniony w prasce
- przyprawy: sól, pieprz, pietruszka, rozmaryn, mielone ziele angielskie, wędzona papryka
  Warzywa do szaszłyków:
- 1 papryka czerwona
- 1 papryka zielona
- 2 cebule
- 2 łyżki oliwy
- sól
- opcjonalnie kilka gałązek świeżego rozmarynu

Sposób wykonania:
1) Mięso pokroić w grubszą kostkę, włożyć do miski, dodać wszystkie składniki marynaty, zamieszać, przykryć i marynować przez kilka godzin lub przez noc. Przypraw powinno być łącznie ok. 1 łyżki, w takich proporcjach, jakie lubimy.
2) Paprykę i cebulę pokroić na kwadraty, włożyć do miski, polać oliwą, posypać delikatnie solą i wymieszać.
3) Piekarnik nagrzać do 220 stopni C.
4) Na patyczki nadziać naprzemiennie mięso i warzywa. Ułożyć na blasze. Można dodać kilka gałązek świeżego rozmarynu dla dodatkowego aromatu. Polać wszystko resztą marynaty z miski. Zapiekać ok. 15 minut. Na koniec podpiec pod górną grzałką kolejne 5 minut.



Szaszłyki jagnięce można podać z takimi dodatkami jak ryż, pomidor, oliwki, świeże zioła,
pieczywo typu pita, humus, pieczone ziemniaki, różne warzywa kiszone lub marynowane, ser feta.


Smacznego =)
Agnieszka

sobota, 24 października 2015

Kanapki jak u babci Trudzi (4)

Cześć =) Dziś wpis z cyklu "specjały jak u babci Trudzi", po której odziedziczyłem wiele rzeczy, ale przede wszystkim filozofię życiową i miłość do kasztanów (stąd nazwa bloga).
Potrawy, które babcia Trudzia potrafi przyrządzać najlepiej, z których słynie i zawsze będzie słynąć, to przede wszystkim: gołąbki, pieczone kurczaki, zupa pomidorowa, krupnik oraz kanapki z serem, kabanosem (czy po prostu kiełbasą) i pomidorem.
Takie kanapki kojarzą mi się z dzieciństwem nad rzeką Brdą, podczas czasu, który spędzałem u babci Trudzi. Po produkty na takie kanapki babcia chodzi od zawsze do sklepu spożywczego na rogu ulic Jagiellońskiej i Krakowskiej w Bydgoszczy i ja także kupuje tam produkty na te kanapki.
Zachęcam wszystkich do samodzielnego przygotowania kanapek jak u babci Trudzi, ponieważ naprawdę warto!


Smacznego =)

piątek, 23 października 2015

Druga rocznica powstania Kasztanowej Kuchni

Cześć =) Dziś mijają dwa lata od powstania naszego bloga, Kasztanowej Kuchni.



Stworzenie bloga kulinarnego planowałem od wielu lat, ponieważ gotowanie jest jednym
z moich kilku hobby.
Nie było to łatwe, pomimo posiadania wielu zdjęć i przepisów. Najważniejsze było znalezienie właściwego spiritus movens. I udało się.
Przełomem okazał się rok 2013, kiedy to 23 października, wraz z moją koleżanką, założyłem Kasztanową Kuchnię, a później do współpracy przyłączyła się moja przyjaciółka Agnieszka, dzięki której blog wspaniale się rozwinął, a nasz wspólny projekt wygląda tak jak obecnie.
Dziś Kasztanowa Kuchnia rozwija się zarówno na blogu, jak i na wielu portalach kulinarnych oraz Facebooku. W planie jest otworzenie kanału na youtube oraz sklepu internetowego.
Stworzyliśmy także społeczność, która spotyka się na zlotach na Wyspie Młyńskiej:


 Z okazji tej pięknej uroczystości, zapraszamy dziś na wspaniały obiad, na który składają się: zupa pomidorowa oraz medaliony z sarny =)



Kasztanowa Kuchnia, to pasja, zasady, zaufanie i sposób na życie.
Kasztanowa z miłości do jesieni i kasztanów. Kuchnia z pasji do gotowania.
Kasztanowa Kuchnia.


Maciek

środa, 21 października 2015

Kotlety mielone z indyka

Cześć =) Kotlety mielone, to nieskończona ilość możliwości jeśli chodzi o rodzaj mięsa, przypraw, dodatków, a nawet nadzienia. Dziś Kasztanowa Kuchnia zaprasza na kotlety w najprostszej, klasycznej postaci, ale wykonane z mielonych udek indyka. Mięso indycze jest jednym z najzdrowszych ogólnie dostępnych mięs. Udka są intensywniejsze w smaku niż pierś, bardziej delikatna i zbliżona do mięsa z kurczaka. Dodatek dużej ilości czosnku i majeranku sprawia, że kotleciki te, choć zrobione z mięsa mniej intensywnego w smaku niż wieprzowina czy wołowina, w smaku są nie mniej wyborne i bardzo ładnie pachną =)



Potrzebne będą (na 4 kotlety):
- masło klarowane lub olej rzepakowy (1-2 łyżki)
- 450g mielonego mięsa z udek indyczych
- 1 jajko
- pełnoziarnista bułka tarta (kilka łyżek)
- sól, pieprz i dużo majeranku
- 1-2 ząbki czosnku rozdrobnione na miazgę

Sposób wykonania:
1) Mięso mielone wkładamy do miski i mieszamy z jajkiem oraz przyprawami, a następnie dodajemy bułkę tartą w takiej ilości, żeby masa nabrała odpowiedniej konsystencji i przestała być wodnista.
2) Z masy mięsnej formujemy kotlety i obtaczamy lekko w bułce tartej.
3) Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i smażymy kotlety po ok. 10 minut z każdej strony.



Smacznego =)
Agnieszka

wtorek, 20 października 2015

Pieczony filet rybny

Cześć =) Starajmy się, aby w naszej diecie było jak najwięcej ryb, szczególnie ryb poławianych w ich naturalnym środowisku, oby nie skażonym =)
Pieczone filety, to najprostszy sposób przyrządzenia ryby, z reguły nie wymagający więcej niż 15-20 minut w gorącym piekarniku. Dziś Kasztanowa Kuchnia zaprasza na filety z suma rzecznego, przyprawione solą, pieprzem, pietruszką i czosnkiem, skropione oliwą i cytryną, zapieczone w 220 stopniach C przez około 20 minut =)


Smacznego =)
Agnieszka

Kanapki z serem, szynką, sałatą, jajkiem, ogórkiem i rzodkiewką

Cześć =) Bardzo lubię świeże, pachnące i chrupiące kanapki. Idealnie nadają się na śniadanie, kolację, piknik, polowanie, do kina, samolotu, na plażę, czy po prostu jako przekąska do popołudniowego czytania książki.
Moje dzisiejsze kanapki, to bułki z żółtym serem, szynką, sałatą, rzodkiewką, jajkiem, ogórkiem kiszonym, ogórkiem zielonym, pomidorem i szczypiorkiem.
Bardzo lubię to połączenie i Was również zachęcam do zrobienia takich kanapek!


Smacznego =)

Piknik na Wyspie Młyńskiej (3)

Cześć =) Wyspa Młyńska, to magiczne, bajkowe i komiksowe miejsce Kasztanowej Kuchni, w którym organizujemy co pewien czas wakacje, zatrzymując się w Hotelu Przystań.
Tradycją naszych Weekendów na Wyspie Młyńskiej (Weekend na Wyspie Młyńskiej, II Weekend na Wyspie Młyńskiej, III Weekend na Wyspie Młyńskiej) stało się to, że na początku wczasów organizujemy piknik, który przy ładnej pogodzie przygotowujemy na świeżym powietrzu, nad rzeką Brdą, a gdy jest chłodniej i deszczowo - w pokoju hotelowym.
Podczas ostatniego Weekendu na Wyspie Młyńskiej, zorganizowaliśmy piknik niepozorny, bez królewskiej zastawy, a celebrowaliśmy go w formie małej, przedobiadowej przekąski - skromnie, lecz z różnorodnością oraz w miłym towarzystwie i przy wspaniałym soku pomidorowym =)
Na piknik składały się: ser góralski, ser wędzony, kabanosy, ogórki kiszone i pomidory malinowe.
Zachęcam wszystkich do samodzielnego zorganizowania takiego pikniku, ponieważ naprawdę warto!


Smacznego =)

Sałatka z pomidorów, ogórków kiszonych i cebuli (2)

Cześć =) O takich sałatkach mówi się, że są proste, ale smaczne. Sałatka z pomidorów i ogórków kiszonych, to bardzo prosty i szybki w wykonaniu dodatek do dań obiadowych, jak i potrawa do zjedzenia samodzielnie.
Zachęcam wszystkich do samodzielnego przygotowania takiej sałatki, ponieważ naprawdę warto!





Smacznego =)

niedziela, 18 października 2015

Angielskie śniadanie (2)

Cześć =) Typowe angielskie śniadanie nie jest już tak popularne, jak kiedyś. Składa się na to kilka czynników. Po pierwsze, było to danie dla ludzi pracujących fizycznie, najczęściej chłopów, którzy wychodząc na zbiory musieli zjeść coś kalorycznego. Drugim powodem jest zmiana naszych przyzwyczajeń żywieniowych. Dziś mało kto jada tak obfite śniadania (nie mówiąc już o tym, że wiele osób niestety w ogóle nie jada śniadań). Ja tego typu potrawy jadam na obiad lub kolację, ale zawsze, kiedy jestem w Anglii, czy to w hotelu, czy to w Bed & Breakfast - zawsze jest możliwość zjedzenia typowego, tradycyjnego, angielskiego śniadania (English Breakfast).
I ostatni (last but not least) nie mniej istotny powód, to klimat jaki panuje na Wyspach Brytyjskich. Nie bez powodu Anglikom podoba się dowcip o lecie w ich kraju. A po czym poznać, że lato w GB w pełni? Deszcz jest cieplejszy. Dlatego organizm potrzebuje więcej kalorii, żeby się ogrzać. Sam robię tego typu potrawę zazwyczaj jesienią i zimą.
Do tego mocna herbata i kromka polskiego chleba i człowiek czuje, że żyje!



 Potrzebne będą (na 1 porcję):
- 1 jajko
- 2-3 plasterki boczku
- 2 cienkie, białe kiełbasy (w Polsce nie dostaniemy angielskich pork sausages, które są używane w Anglii do takiego śniadania, ale cienka, biała kiełbasa ma do nich zbliżony charakter)
- 2-4 pieczarki
- pomidor
- 4 łyżki fasoli w sosie pomidorowym (ja użyłem z puszki, firmy Heinz)
- sól, pieprz
- plaster szynki (opcjonalnie)
- posiekany szczypiorek (opcjonalnie)

Sposób wykonania:
1) Na patelni stapiamy kawałek masła i smażymy pieczarki bez nóżek oraz pokrojonego na średnie kawałki pomidora.
2) Na drugą patelnie dodajemy odrobinę tłuszczu i podsmażamy kiełbaski i boczek, do zarumienienia (boczek około 2 minut, kiełbaski po 3 minuty)
3) Na tej samej patelni smażymy jajko.
4) W rondlu lub małym garnku zagrzewamy fasolkę w sosie pomidorowym.




Smacznego =)

Flądra smażona jak nad morzem (2)

Cześć =) Oczywistym jest, że flądra najlepiej smakuje nad morzem. Wtedy, kiedy szumi woda.
Możemy jednak zrobić taką samą flądrę (lub dużo lepszą niż w nadmorskiej smażalni) u siebie w domu.
Dziś zapraszam na smażoną flądrę, którą podałem z surówką z kapusty pekińskiej, marchwi, cebuli, ogórka kiszonego i natki pietruszki oraz oczywiście w prawidłowy sposób, w jaki podajemy flądrę, czyli na papierowych tackach i z plastykowymi sztućcami, ponieważ z papierowej tacki bardziej smakują (oczywiście także z dodatkiem frytek).
Poczujmy się jak nad polskim morzem, nawet w środku zimy! Serdecznie polecam!


A oto flądra, którą zjadłem w nadmorskiej smażalni w Mielnie, podczas moich wczasów nad morzem (fotorelacja z wczasów znajduje się tutaj, natomiast filmy tutaj).

 
Potrzebne będą (na 2 porcje):
- 4 wypatroszone flądry (po 2 na osobę)
- olej roślinny
- masło (najlepiej klarowane)
- sól
- frytki/smażone ziemniaki
- ulubiona sałatka/surówka

Sposób wykonania:
1) Wypatroszone ryby moczymy przez chwilę w wodzie i dokładnie osuszamy. Jest bardzo ważne w smażeniu ryb, aby osuszyć je przed smażeniem, dzięki temu będą miały cienką chrupiącą skórę, soczyste wnętrze i przede wszystkim nie będą nasiąknięte tłuszczem.
2) Osuszone flądry solimy z 2 stron, na patelni rozgrzewamy tłuszcz (najlepiej mieszankę oleju roślinnego i masła klarowanego) Tłuszczu na patelnie dodajemy tyle, żeby pokryła się jego półcentymetrową warstwą.
3) Ryby panierujemy w mące, strzepując jej nadmiar.
4) Flądry kładziemy na gorący tłuszcz (tak gorący, żeby od razu zaczęły się smażyć) i smażymy po 3 minuty z każdej strony, na dość mocnym ogniu na początku, żeby nie dostało się do nich zbyt dużo tłuszczu.
5) Po usmażeniu odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym.
6) Na koniec dodajmy na flądry odrobinę świeżo zmielonej soli morskiej.



Smacznego =)

Wczesna jesień (2)

Cześć =) Za oknem piękne słońce, na przemian z chmurami, deszczem czy mgłą. Wczesna jesień. Jesień, to moja ulubiona pora roku. W tym czasie lubię długie spacery po parku, bądź lesie. 
Co roku o tej porze zbieram również kasztany. Podczas wczorajszego spaceru po parku zebrałem ich prawie 200 =) Oto one.


Zachęcam do podobnego hobby i zapraszam na obowiązkowy dzisiaj spacer =)

piątek, 16 października 2015

Zupa dyniowo - paprykowa

Cześć =) Sezon na dynię rozpoczyna się już we wrześniu, ale to w październiku, kiedy jesień jest już naprawdę w pełni, dynia jest wyjątkowo słodka.
Zupa z dyni, to idealna propozycja na jesienne chłody. Rozgrzeje, a dodatkowo dostarczy wielu witamin i innych substancji odżywczych.
Zupę z dyni zrobiłem pierwszy raz w życiu, według przepisu, który dostałem od Agnieszki i jestem pod bardzo dużym wrażeniem końcowego efektu.
Zachęcam wszystkich do samodzielnego przygotowania zupy z dyni w taki sposób, ponieważ naprawdę warto!


Potrzebne będą:
- 1 nieduża dynia
- masło klarowane lub masło i oliwa do smażenia (4-5 łyżek)
- 1 cebula
- 2-3 ząbki czosnku
- 2-3 papryki (czerwona, pomarańczowa, żółta)
- 1 marchewka
- 1 ziemniak
- sól, pieprz, curry, kurkuma, papryka ostra i słodka, opcjonalnie: imbir i kozieradka (w tej wersji nie użyłem)
- ser feta pokrojony w kostkę (małe opakowanie, ok. 200 g)




Sposób wykonania:
1) Dynię przekrawamy na pół, wydrążamy ze środka nasiona, obieramy skórę, a miąższ kroimy w kostkę.
2) Na dnie garnka podsmażamy, mieszając, do lekkiego przyrumienienia cebulę z czosnkiem.
3) Dodajemy, podczas smażenia cebuli, przyprawy z wyżej wymienionego zestawu, według własnego smaku. Ja dodałem 2 płaskie łyżeczki soli oraz po łyżeczce pieprzu, curry i kurkumy.
4) Marchewkę i ziemniaka kroimy w małą kostkę, a papryki w nieduże kwadraty, po czym razem z dynią dodajemy do garnka z cebulą i czosnkiem, a następnie zalewamy wodą w takiej ilości, żeby warzywa nieco wystawały ponad powierzchnię.


5) Przykrywamy i gotujemy do miękkości (jak ziemniaki będą już miękkie).
6) Blendujemy na gładki krem.
7) Do porcji w misce dodajemy ser feta (około garść na porcję), żeby był trochę na wierzchu, dekorujemy świeżo ukręconym pieprzem oraz jakimś zielonym listkiem (ja nie udekorowałem listkiem). Można sypnąć na wierzch odrobinę tymianku, dla uroku.

Smacznego =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...